środa, 5 marca 2014

Jeszcze poczekajmy, jeszcze się nie spieszmy...

Zakochanie to woda, która niektórych zalewa wzburzoną falą, ochładzając zmysły i sprawiając, że na chwilę zmartwychwstają w nich nowe uczucia. Słońce egoizmu praży ich ciała i powoli schną, jeszcze zauroczeni tym nowym doznaniem, które w nich uderzyło. Miłość to woda, w którą można wpaść i nauczyć się cudu oddychania pod nią bez używania aparatury. Jeśli boisz się wejść do tej wody, nigdy nie dowiesz się co to miłość. Każdy dzień z miłością sprawia, że jesteś coraz dalej od brzegu i w pewnym momencie nie masz już szansy powrotu. Stoisz na środku oceanu z tą drugą osobą i czujesz się dobrze, ponieważ wiesz, że mimo własnych słabości przetrwacie wszystko. Jeśli jednak byłeś jedynie osobą stojącą na brzegu, której fala pogwałciła zmysły, nigdy nie poznasz czym jest miłość. Miłość to wsparcie, gdy już nie ma co jeść i gdy nasze umysły najchętniej zjadłyby siebie nawzajem. Wtedy miłość nie atakuje, lecz sprawia, że płyniemy dalej, aby znaleźć rozwiązanie. Jeśli jednak popełniamy błędy, nie ma sensu zawracać, bo brzeg jest zbyt daleko, a można znaleźć wszystko co trzeba by los się odmienił. Czasami zło zarzuca na człowieka swoje sidła i dusi węzłem gordyjskim na szyi. Wydaje się, że nic już nie może tego zmienić, że jest sens tylko umrzeć dla swojego dobra. Wtedy jednak woda daje spokój, miłość sprawia, że masz siłę płynąć. Przypominasz sobie, że sam tu wszedłeś, bo kiedyś miałeś ku temu powód, kiedyś dawała Ci ona radość. Zawsze możemy cofnąć się i znów być gdzieś na początku, możemy popłynąć wstecz, jeśli tylko chcemy. Ale to miłość sprawia, że człowiek chce - jeśli nie ma chęci, nie ma miłości. 


wtorek, 4 marca 2014

A kiedy ona Cię kochać przestanie...

***

To zło
ogromem czarnych skrzydeł 
rozpiętych na moim niebie
dusi oczy barwą dni

nie pozwala twarzom przechodni pozbyć się
dawnych wspomnień

wyszeptało uliczkom całą mnie
abym odnajdywała tam ciepło
które rozbryzguje na dłoniach egoizmu
krople nadziei

lecz one tam pozostaną
będziesz musiał wytrzeć je w swoje ciało
które oplotło się obłudą
wczorajszych poranków


***